Aktualności

Przebudowa DK 94 w Sosnowcu – koniec utrudnień

Cała droga od 15 lutego będzie otwarta dla kierowców. To koniec zwężeń

Koniec utrudnień na DK 94 w Sosnowcu. Poniedziałek, 15 lutego, dla kierowców podróżujących sosnowieckim odcinkiem DK 94 będzie historycznym dniem. Z trasy znikną zwężenia i utrudnienia. Kierowcy, po raz pierwszy od rozpoczęcia przebudowy, będą mogli korzystać z całej szerokości nowej drogi.

Dwa pasy ruchu do dyspozycji kierowców

Jak informują sosnowieccy urzędnicy, to wiadomość, na którą czekali kierowcy oraz mieszkańcy Sosnowca. W poniedziałek 15 lutego, po raz pierwszy w historii, na przebudowywanym skrzyżowaniu DK94 i ulicy Długosza, dostępne będą po dwa pasy ruchu w obu kierunkach.

Inwestycja skończy się ostatniego marca

Udrożnienie ruchu oznacza, że inwestycja powoli dobiega końca. Pracownicy drogowi mają zniknąć z budowy wraz z ostatnim dniem marca. Wtedy, kontraktowo zakończy się najdroższa w ostatnich latach inwestycja drogowa. Przebudowę rozpoczęto w czerwcu 2019 roku. Kosztowała ponad 100 mln zł. Inwestorem, było zarządzające sosnowieckim odcinkiem DK 94 – miasto Sosnowiec.

– Przed wykonawcą jeszcze prace w dużej mierze kosmetyczne, sprzątanie oraz malowanie linii. Dlatego nadal proszę o ostrożną jazdę w rejonie przebudowy – mówi Arkadiusz Chęciński.

Inwestycja zupełnie zmieniła układ drogowy w tym miejscu. W miejscu tzw. skrzyżowania przy Makro, gdzie ruch był sterowany sygnalizacja świetlną, dziś mamy już dwupoziomowe skrzyżowanie DK 94 i ulicy Długosza. Dołem biegnie główna nitka drogi krajowej, na górze został skanalizowany ruch lokalny. Na wiadukcie powstało rondo. Są bezkolizyjne zjazdy na DK 94.
Na długości kilkuset metrów zostały wybudowane ekrany akustyczne, co ma zmniejszyć hałas wokół drogi. Inwestycja obejmowała również budowę nowego oświetlenia ulicznego oraz przebudowę fragmentów ulicy Długosza wraz z chodnikami, a także budowę drogi rowerowej na wiadukcie i samej ul. Długosza. Na skrzyżowaniu zamontowano sześć kamer monitoringu miejskiego, w tym dwie obrotowe.

Banimex wykonuje ostatnie prace

Generalnym wykonawcą przebudowy była będzińska firma Banimex. Początkowo inwestycja miała się zakończyć 31 grudnia 2020 roku. Tak się nie stało z przyczyn geotechnicznych.

– Okazało się, że kotwy gruntowe, które były tu zastosowane pod wiaduktem, musiały być wydłużone, wzmocnione. Była konieczność zastosowania dodatkowych kotw. To wyszło dopiero na ostatnim etapie robót, w momencie gdy je wykonywaliśmy. Taka jest natura gruntu, że dopóki się tam nie wwiercimy, nie wiemy co się tam znajduje – mówił nam w styczniu 2021 roku Łukasz Dzida, dyrektor budowy z Banimeksu.

Dlatego też cala inwestycja została wydłużona o trzy miesiące. Miasto podpisało z Banimeksem aneks. Obecnie termin zakończenia robót to koniec marca 2021 roku.
Cały układ drogowy jest wykonany. Wszystko jest gotowe.
DK94 jest alternatywną drogą dla mieszkańców podróżujących pomiędzy Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią a Krakowem. (dziennikzachodni.pl)

Więcej...

Strefy czystego transportu

Ministerstwo klimatu i środowiska chce by już w tym roku (2021) w miastach powyżej 100 000 mieszkańców powstały tzw. strefy czystego transportu.

Oznacza to między innymi że do wielu miast lub ich wyznaczonych stref/dzielnic nie będzie można wjechać samochodami nie spełniającymi określonych norm emisji spalin – projekt ten zwany ustawą o elektromobilności jest obecnie w fazie konsultacji.

Do stref czystego transportu będą mogły wjeżdżać pojazdy o napędzie elektrycznym, wodorowym, napędzane gazem ziemnym oraz spełniające określone normy benzynowe i z sinikami Diesla.

W latach 2021-2025 w strefach czystego transportu będą mogły poruszać się pojazdy spełniające normy Euro 4, w latach 2026-2030 – Euro 5, a w latach 2031-2035 – normy Euro 6. W chwili obecnej ustawa zakłada że samorządy mogą ustalać takie strefy, ale już niebawem stanie się to obowiązkowym wymogiem.

Strefy czystego transportu wzbudzają mieszane uczucia w krajach Unii Europejskiej ponieważ niedokładne ustalenia wprowadzają na razie więcej zamieszania niż korzyści.

Miasta powyżej 100 000 mieszkańców w których możemy spodziewać się wprowadzenia stref czystego transportu już w tym roku to np. Tychy, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Lublin, Białystok, Katowice, Gdynia, Częstochowa, Radom, Toruń, Sosnowiec, Kielce, Rzeszów, Gliwice, Zabrze, Olsztyn, Bielsko-Biała, Bytom, Zielona Góra, Rybnik, Ruda Śląska, Opole, Warszawa, Gorzów Wielkopolski, Płock, Dąbrowa Górnicza, Elbląg, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów, Chorzów, Koszalin. (utknysiak.pl)

Więcej...

Mandat za niewłaściwe odśnieżanie samochodu

Mandat za odśnieżanie samochodu? Razem z zimą nadciągnęły na kierowców kłopoty. Jakie? Policja ruszyła z akcją i ostrzega przed konsekwencjami.

Mandat za niewłaściwe odśnieżanie samochodu? Kierowca ryzykuje złamanie kilku przepisów ruchu drogowego. Policja przypomina, że auto należy odśnieżać na wyłączonym silniku, w innym przypadku takie zachowanie będzie traktowane jako wykroczenie.

Zgodnie z taryfikatorem, za nieodśnieżenie pojazdu lub zrobienie tego w sposób niechlujny, grozi mandat do 500 zł i 6 punktów karnych, zaś za posiadanie nieczytelnych tablic rejestracyjnych 100 zł i 3 punkty karne – wyliczają mundurowi ze śląskiej drogówki, którzy podczas specjalnej akcji sprawdzali, jak kierowcy odśnieżają swoje samochody. Policja podkreśla, że według przepisów ruchu drogowego, auto musi być przygotowane do jazdy tak, by nie zagrażało innym.

Zalegający na aucie śnieg w chwili spadania z pojazdu będącego w ruchu utrudnia jazdę samym kierującym, ale również stanowi zagrożenie na drodze dla pozostałych uczestników. Spadająca bryła lodu może uszkodzić inne auto lub zmusić jego kierowcę do wykonania niebezpiecznego manewru – przestrzegają funkcjonariusze.

Śniegu trzeba pozbyć się nie tylko z dachu, ale także z szyb, bagażnika i maski. Istotne jest także dostateczne pole widzenia kierowcy. Co ważne, należy również oczyścić tablice rejestracyjne, a także przednie i tylne światła, by zalegający śnieg i lód nie zmniejszały jasności świecenia reflektorów (interia.pl)

Więcej...

Ciężarówka w fatalnym stanie technicznym

Tylko część z sześciu kół trzyosiowej i załadowanej naczepy miało kompletne hamulce – ujawnili w trakcie rutynowej kontroli inspektorzy śląskiej Inspekcji Transportu Drogowego. Przy niektórych kołach brakowało tarcz oraz zacisków z siłownikiem. Siła hamowania dwóch kół była tylko nieco większa od oporów toczenia. Z kolei w ciągniku siodłowym stwierdzono usterkę zawieszenia.

We wtorek rano (5 stycznia) na odcinku autostrady A4 w Gliwicach inspektorzy ITD kontrolowali m.in. stan techniczny ciężarówek z użyciem mobilnej stacji diagnostycznej. Już wstępne oględziny ujawniły, że koła naczepy jednego z zatrzymanych zestawów nie mają wszystkich elementów układu hamulcowego. Jedno z kół nie posiadało tarczy hamulcowej, drugie zacisków z siłownikiem, a w kolejnym była pęknięta tarcza.

Zestaw skierowano na mobilną stację diagnostyczną. Siły hamowania trzeciej osi nie dało się zmierzyć, a z pierwszych dwóch osi „hamowały” tylko prawe koła i to z siłą tylko nieco większą od sił towarzyszących oporom toczenia się kół.

W ciągniku siodłowym hamulce działały bez zarzutów. Aczkolwiek inspektorzy dopatrzyli się innej, poważnej usterki – nadmiernie poluzowanego mocowania elementu zawieszenia (lewy drążek poprzeczny), który mógł w każdej chwili odpaść podczas jazdy.

Kontrola drogowa zakończyła się wycofaniem z ruchu niesprawnego zestawu. Przewoźnik we własnym zakresie zorganizował holowanie zespołu pojazdów. Za dopuszczenie do ruchu niesprawnej ciężarówki przedsiębiorcy grozi 5 tysięcy złotych kary. Tysiąc złotych kary grozi też osobie zarządzającej transportem w przedsiębiorstwie. (gitd.gov.pl)

Więcej...

Od 5 grudnia mPrawo Jazdy dla wszystkich

W sobotę 5 grudnia znika obowiązek posiadania przy sobie przez kierowcę wydanego w Polsce prawa jazdy. Jednocześnie rząd udostępni zmotoryzowanym elektroniczną wersję tego dokumentu. Nie każdy będzie jednak mógł skorzystać z tej nowości.

Od 5 grudnia policja podczas kontroli nie będzie prosić kierowców o okazanie prawa jazdy – o ile uzyskali je oni w Polsce . Mundurowi – na podstawie danych osobowych podanych przez kierującego – będą sprawdzać potrzebne im informacje w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

– W tej ewidencji zdarzają się błędy . To nie jest szalona liczba, ale by uniknąć rozbieżności pomiędzy danymi w CEPiK-u a rzeczywistością, udostępniliśmy usługę ” Sprawdź uprawnienia kierowcy ” – stwierdził podczas konferencji prasowej Marek Zagórski z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. – Przed odłożeniem prawa jazdy do szuflady warto sprawdzić na stronie gov.pl, czy dane w ewidencji kierowców są zgodne z rzeczywistością. To samo można sprawdzić, pobierając aplikację mPrawo Jazdy – dodał Zagórski.Po co nam aplikacja? Mimo że policja nie będzie prosić o dokumenty, może się jednak zdarzyć, że prawo jazdy będzie nam potrzebne. Stanie się tak na przykład w razie chęci wypożyczenia samochodu czy w razie stłuczki, gdy nie chcemy wzywać na miejsce policji . Elektronicznym sposobem na takie kłopoty ma być mPrawo Jazdy. To nowa funkcja, która od soboty 5 grudnia 2020 r. ma być dostępna dla każdego w usłudze mObywatel. Tego dnia w sklepie GooglePlay oraz AppStore pojawi się aplikacja mPrawo Jazdy.

By skorzystać z mPrawa Jazdy, trzeba także mieć aplikację mObywatel i profil zaufany. Moduł mPrawo Jazdy wyświetla dane z o kategoriach posiadanych uprawnień, numerze prawa jazdy i terminie jego wygaśnięcia . Prezentowane będą również kody ograniczeń . Ponadto znajdziemy tam dane posiadacza prawa jazdy oraz jego zdjęcie. Co ważne, fotografia pobierana jest z bazy danych o dowodach osobistych. W wielu przypadkach będzie ona więc bardziej aktualna niż w przypadku oryginalnego dokumentu. W celu uwiarygodnienia jego elektronicznego wersji wyświetlany jest hologram z godłem oraz ruchoma, łopocząca flaga Unii Europejskiej z wpisanymi w nią literami „PL”. W razie stłuczki będzie można więc po prostu uruchomić mPrawo Jazdy i pokazać je na własnym telefonie drugiej stronie zdarzenia. Istnieje ponadto usługa udostępniania prawa jazdy na telefon innej osoby. W tym przypadku musi ona jednak być użytkownikiem mObywatela.Innym problemem może być samo dostanie się do aplikacji. W sytuacji stłuczki ważnym czynnikiem jest stres. Jeśli kierowca rzadko używał aplikacji, w podbramkowej sytuacji może nie pamiętać hasła umożliwiającego dostęp do zasobów mObywatela. Jak tłumaczy KPRM, nie można dotrzeć do tych danych, korzystając na przykład jedynie z odcisku palca przyłożonego do telefonu, ze względów bezpieczeństwa. W przyszłości system dostępu do usługi może jednak zostać uproszczony.Ważną zmianą związaną z nową wersją usługi mPojazd jest wprowadzenie powiadomień typu push. Po ich uruchomieniu zmotoryzowany będzie z wyprzedzeniem uprzedzany o zbliżaniu się terminu obowiązkowego przeglądu technicznego pojazdu czy wygaśnięcia polisy OC . Wcześniej można było jedynie sprawdzić te daty, a powiadomienie mogło wyświetlać się jedynie po uruchomieniu aplikacji mObywatel. Od 5 grudnia w mPrawie Jazdy dostępna będzie też usługa sprawdzania liczby punktów karnych . Oprócz sprawdzenia swojego „dorobku” będzie można zobaczyć, kiedy punkty zostały naliczone i w związku z jakimi naruszeniami.

Usługa mPrawa Jazdy nie będzie działała za granicą . Jak stwierdził Marek Zagórski, Polska jest w tym przypadku „ofiarą” faktu, że jest jednym z pionierów kontynentu. Inne państwa nie mają takich usług, więc nie można byłoby tam liczyć na honorowanie mPrawa Jazdy przez zagraniczną policję. Podobnie rzecz ma się z cyfrowym substytutem dowodu rejestracyjnego, czyli usługą mPojazd.A co jeśli w Polsce zdarzy się, że ze względu na brak zasięgu mundurowi nie będą w stanie poprzez elektroniczne urządzenia obecne w radiowozach sprawdzić, czy kierująca osoba ma prawo jazdy? W takim przypadku policjant może przez radio skontaktować się z dyżurnym i poprosić go o sprawdzenie danych zatrzymanego kierowcy. A jeśli i to byłoby niemożliwe? Jak zapewnił Marek Zagórski z KPRM, gdyby doszło do odholowania pojazdu z powodu niedomagania systemu informatycznego, zmotoryzowany nie poniesie kosztów podjętych czynności.Jeśli od 5 grudnia zamierzasz zrezygnować z wożenia ze sobą prawa jazdy, rozważ zainstalowanie aplikacji mPrawo Jazdy. Z usługi mObywatel korzysta już 1,7 mln osób – to prawie dwukrotny wzrost względem początku roku 2020. Jeżeli nie zamierzasz tego robić, sprawdź przynajmniej, czy dane na temat twoich uprawnień w CEPiK-u są prawidłowe. Można to zrobić na stronie gov.pl, a wszystko trwa minutę. To niewielka cena za spokój. (autokult.pl)

Więcej...

Rząd wycofał się z niektórych zmian w przepisach

Kwestia odbierania prawa jazdy na trzy miesiące za przekroczenie prędkości wzbudza wśród kierowców wiele kontrowersji.

Okazuje się, że nie będzie zaostrzenia przepisów w tej kwestii. Rząd wycofał się ze zmian.

24 listopada 2020 roku rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Przypomnijmy, że początkowo planowano, że zmiany wejdą w życie od 1 lipca 2020 roku.

Wcześniej wskazano trzy główne przepisy:

Pierwszeństwo dla pieszych jeszcze przed przejściem.

Ujednolicenie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h w dzień i w nocy.

Zabieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h także poza obszarem zabudowanym.

Pierwszeństwo dla pieszych jeszcze przed przejściem oraz ujednolicenie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h w dzień i w nocy zostały w projekcie. Planowano także zabieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h także poza obszarem zabudowanym. Ten punkt jednak nie został uwzględniony. Wprowadzono natomiast dwa zakazy: zakaz jazdy na zderzaku na drogach szybkiego ruchu oraz używania przez pieszych telefonów komórkowych.

Nowe przepisy mają wejść w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Dokładna data nie jest znana.

Łatwiej stracić prawo jazdy? Niekoniecznie, starosta wyda decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące w przypadku, gdy kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h, bez względu na to, czy przekroczenie prędkości nastąpiło na obszarze zabudowanym czy poza nim. Obecnie regulacja ta dotyczy tylko obszaru zabudowanego.

Tak miało być, ale nie będzie, bo przepis nie znalazł się w projekcie nowego prawa. Wcześniej rząd szacował, że dzięki niemu prawo jazdy straci nawet 40 tysięcy kierowców rocznie.

Odebranie prawa jazdy na trzy miesiące.

Przypomnijmy: od 2015 r. za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym kierującemu grozi zatrzymanie dokumentu prawa jazdy na trzy miesiące. Decyzję o odebraniu może podjąć policjant na miejscu zdarzenia. W praktyce policjant w czasie kontroli drogowej po stwierdzeniu przekroczenia prędkości, zatrzymuje kierowcy prawo jazdy i przesyła je do właściwego starosty, który – wydając decyzję administracyjną – formalnie zatrzymuje dokument. Starosta może wydać taką decyzję nie tylko, kiedy prawo jazdy zostało fizycznie zatrzymane przez policjanta. Podmioty uprawnione do kontroli ruchu drogowego mogą bowiem poinformować starostę o ujawnionym – np. przez fotoradar – przekroczeniu prędkości.

Standardowe limity prędkości odnoszące się do motocykli i samochodów o masie dopuszczalnej całkowitej do 3,5 tony wynoszą w Polsce:

– na autostradzie – 140 km/h,

– na drodze ekspresowej dwujezdniowej – 120 km/h,

– na drodze ekspresowej jednojezdniowej – 100 km/h,

– na drodze dwujezdniowej dwukierunkowej, o dwóch pasach ruchu – 100 km/h,

– na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej – 90 km/h.

Wysokość mandatów i liczba punktów karnych za przekroczenie prędkości w Polsce:

Przekroczenie dopuszczalnej prędkości do 10 km/h – mandat w wysokości 50 zł

Od 11–20 km/h – mandat od 50 do 100 zł i 2 pkt karne

Od 21–30 km/h – mandat od 100 do 200 zł i 4 pkt karne

Od 31–40 km/h – mandat od 200 do 300 zł i 6 pkt karnych

Od 41–50 km/h – mandat od 300 do 400 zł i 8 pkt karnych

Od 51 km/h – mandat od 400 do 500 zł i 10 pkt karnych (Prawo jazdy zostanie zatrzymane na trzy miesiące kierowcom, którzy przekroczą dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h w ternie zabudowanym) (motofakty.pl)

Więcej...

Piesi z pierwszeństwem na pasach.

Zmiany w przepisach o ruchu drogowym

Piesi będą mieli pierwszeństwo przy wchodzeniu na przejście przez jezdnię, jednocześnie przy przechodzeniu będzie obowiązywał zakaz używania telefonów komórkowych – zakłada projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym, który we wtorek przyjęła Rada Ministrów.

Projekt zakłada też obniżenie dopuszczalnej prędkość pojazdów na obszarze zabudowanym w godzinach nocnych do 50 km/h. Tym samym ograniczenie to będzie obowiązywało przez całą dobę. Obecnie dopuszczalna prędkość pojazdów na obszarze zabudowanym wynosi 60 km/h w godzinach 23:00-5:00 oraz 50 km/h w pozostałych godzinach.

Projekt nowych regulacji przewiduje ponadto wprowadzenie zakazu jazdy na tzw. „zderzaku”, czyli bardzo blisko poprzedzającego samochodu, na autostradach i drogach ekspresowych.

Projekt nowelizacji ustawy został opracowany przez Ministerstwo Infrastruktury i Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Przepisy nie będą obowiązywały tramwajów

„Ustawa wprowadza szereg rozwiązań mających na celu poprawę bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego, w tym przede wszystkim pieszych, którzy w zderzeniu z rozpędzonym pojazdem nie mają żadnych szans. Bezpieczeństwo na naszych drogach, w tym niechronionych użytkowników dróg, musi się zwiększyć – jest to priorytet polskiego rządu” – powiedział cytowany w komunikacie resortu infrastruktury minister Andrzej Adamczyk.

Obecne przepisy nakazują kierowcom zbliżającym się do przejścia dla pieszych zachowanie szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Po zmianach, kierowca pojazdu, który zbliża się do przejścia dla pieszych będzie musiał – poza zachowaniem szczególnej ostrożności i ustąpieniem pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych dodatkowo zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego i ustąpić pierwszeństwa osobie wchodzącej na przejście.

Przepis dotyczący pierwszeństwa przy wchodzeniu na przejście przez pieszych nie będzie dotyczył tramwajów. „Droga hamowania przeciętnego tramwaju z kompletem pasażerów jest bowiem kilkukrotnie dłuższa niż jadącego z tą samą prędkością samochodu osobowego” – wyjaśniono w komunikacie po posiedzeniu rządu.

Zakaz korzystania z telefonów komórkowych na pasach

Jak informuje ministerstwo infrastruktury, w projekcie nowelizacji ustawy zaproponowano też regulacje zakazujące pieszemu korzystania w trakcie wchodzenia na jezdnię lub torowisko lub przechodzenia przez jezdnię lub torowisko (także w obrębie usytuowanych tam przejść dla pieszych) z telefonów komórkowych „oraz innych urządzeń upośledzających prawidłową percepcję, zwłaszcza wzrokową, a tym samym ocenę w zakresie bezpiecznego wejścia i pokonania jezdni lub torowiska”.

Jak wskazano w komunikacie, niezachowanie odległości między pojazdami na drogach ekspresowych i autostradach jest jedną z głównych przyczyn wypadków, obok niedostosowania prędkości do warunków ruchu, nieprawidłowego wyprzedzania, zmęczenia i nieprawidłowej zmiany pasa ruchu. Dlatego, aby zwiększyć bezpieczeństwo na trasach szybkiego ruchu, w projekcie nowelizacji zakłada się, że na autostradach i drogach ekspresowych bezpieczna odległość między pojazdami wynosić będzie połowę aktualnej prędkości. Oznacza to, że kierowca jadący 100 km/h będzie musiał poruszać się 50 m za poprzedzającym samochodem, a 120 km/h – 60 m.

„Odstępstwo od obowiązku zachowywania bezpiecznej odległości między pojazdami na drogach ekspresowych i autostradach ma dotyczyć przypadków, w których kierujący pojazdem wykonuje manewr wyprzedzania” – czytamy w komunikacie resortu infrastruktury.

Nowe przepisy mają wejść w życie po upływie 14 dni od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. (polsatnews.pl)

Więcej...

Spełnienie norm emisji spalin to za mało

Daj ekoaktywistom palec, to wezmą całą rękę. Unia Europejska zmienia zasady gry i od przyszłego roku będzie wymuszać na producentach samochodów rezygnację ze sprzedaży aut spalinowych. Wszystko przez to, że silniki Diesla i benzynowe będą szkodzić producentom w klasyfikacji ich inwestycji.

Wspólnota zamierza wspierać finansowo inwestycje, które można zaliczyć do zrównoważonych środowiskowo. Na takie dotacje mocno liczy pokiereszowana pandemią koronawirusa branża motoryzacyjna. Okazuje się jednak, że w opublikowanej dziś propozycji nowych przepisów ich nadzieje znacznie zmalały. Wszystko przez to, że do spełnienia warunków finansowania trzeba by sprzedawać same elektryki i ewentualnie niskoemisyjne hybrydy.

Problem w tym, że konsumenci w Europie kupują dziś głównie paliwożerne SUV-y. Ich średnia emisja spalin często przewyższa 200 g/km dwutlenku węgla. Nic dziwnego, że obecnie emisja CO2 na Starym Kontynencie jest wyższa niż 30 lat temu. Tymczasem już tegoroczne normy unijne wynoszą 95 g/km CO2 (średnia dla całej sprzedanej floty) i praktycznie wszyscy mają problem, aby to osiągnąć. Jest to możliwe, jeśli sprzedaje się dużo aut elektrycznych. Choć ich sprzedaż wzrosła w tym roku o 71 proc. to wciąż ledwie 4 proc. udziału w rynku.

Presja na zakaz diesla

Z tego względu producenci kombinują jak mogą. Odkupują tzw. kredyty emisyjne m.in. od Tesli czy Volvo. Jednak sklasyfikowanie produkcji samochodów za inwestycję ekologiczną nie będzie możliwe nawet w przypadku spełnienia normy 90 g/km CO2. Unijni urzędnicy uznali, że takim progiem będzie poziom aż 50 g/km CO2. Zatem rękę po unijne fundusze będą mogli wyciągnąć w zasadzie tylko ci, którzy sprzedają dużo niskoemisyjnych (i to bardzo) pojazdów.

Jak to wpłynie na decyzje producentów? Można się spodziewać, że prędzej niż przewidywano doprowadzi to do uśmiercenia w pełni spalinowych aut, a może i w ogóle silników Diesla. Hybryd z jednostkami wysokoprężnymi i tak jest jak na lekarstwo, co sprawia, że ich produkcja można przestać mieć sens. Zaproponowane przepisy zostały skrytykowane przez branżę motoryzacyjną, bowiem może to załamać ich dochody.

Czym grozi przyjęcie nowych przepisów?

Z dnia na dzień Europejczycy nie rzucą się na elektryki. Ich ładowanie wciąż trwa długo, zasięgi nie są duże, a infrastruktura do uzupełniania energii jest wciąż daleka od ideału. Mowa tu o Europie Zachodniej, bowiem w Polsce temat leży jeszcze bardziej. Z kolei już sama perspektywa załamania sprzedaży może wystraszyć inwestorów, których producenci potrzebują teraz wyjątkowo bardzo. Elektromobilna transformacja to potężna i wciąż nieopłacalna inwestycja, aby ryzykować finansowanie jej z własnego budżetu. (wrc.net.pl)

Więcej...

Nieprawidłowy przewóz wywrotki

Ciężarówka przewożąca wywrotkę miała przekroczony dopuszczalny nacisk pojedynczej osi napędowej na drogę. Nieprawidłowość ujawnili inspektorzy wielkopolskiej Inspekcji Transportu Drogowego.

Zestaw przystosowany do przewozu samochodów ciężarowych, przewożący wywrotkę, zatrzymali inspektorzy ITD z Piły w piątek (6 listopada) na krajowej „dziesiątce”. Sposób jej umieszczenia na naczepie wzbudził zastrzeżenia funkcjonariuszy. Zespół pojazdów skierowano na przenośną wagę. Kontrola wykazała przekroczenie dopuszczalnego nacisku pojedynczej osi napędowej ciągnika siodłowego o 2,6 tony. Nacisk wynosił 14,1 tony zamiast 11,5 tony.

Nieprawidłowy transport wstrzymano. Wobec przewoźnika toczy się teraz postępowanie w sprawie nałożenia kary pieniężnej. Zbyt duży nacisk osi na drogę powoduje przyspieszoną degradację nawierzchni dróg – koleiny oraz spękania. Kierowcę ukarano mandatem (gitd.gov.pl)

Więcej...